wtorek, 17 marca 2015

"USKOK"



„WALCZYĆ O POLSKĘ, TO WALCZYĆ Z SOWIETAMI” kpt Zdzisław Broński „Uskok”

Autor: Filip Musiał, Anna Zechenter

Tego wieczoru wiosną 1949 r. ,,władza ludowa” wysłała do Dąbrówki 140 uzbrojonych żołnierzy KBW i funkcjonariuszy bezpieki przeciw jednemu człowiekowi. Otoczyli schron wykopany pod stodołą, gdzie ukrywał się ,,Uskok”.
Czy ,,Uskok” w ostatnich godzinach życia czekał na odsiecz? Do tej pory umykał śmierci. Po klęsce wrześniowej trafił do bauera, skąd szybko uciekł i już w 1940 r. powrócił na Lubelszczyznę. Pod koniec wojny dowodził jednym z plutonów AK operujących w okolicach Lubartowa. Po zajęciu tych terenów przez armię sowiecką zdemobilizował oddział.
Tak postępowało wówczas wielu dowódców. Na skrawku tzw. Polski lubelskiej między Wisłą a Bugiem stacjonowało 2,5 mln żołnierzy Armii Czerwonej, NKWD i armii Berlinga. Nie było nawet cienia szansy na stawienie Sowietom oporu- ale i w lesie nie było nadziei na przetrwanie. Los przesadził za nich: drogę odwrotu odcięło NKWD, którego rządy szybko dały o sobie znać. Ciągle nadchodziły nowe wieści o wywózkach, mordowaniu chłopów broniących resztek dobytku przed czerwonoarmistami.
Kiedy Brońskiemu nie udało się zacząć życia w cywilu, powrócił do podziemia. Wkrótce objął komendę nad jednym z rejonów Obwodu AK w Lubartowie. Po rozwiązaniu AK przeszedł pod komendę Delegatury Sił Zbrojnych, a później Zrzeszenia ,,Wolność i Niezawisłość”. Awansowany niebawem do stopnia porucznika, objął dowództwo nad całą Lubartowszczyzną. Podlegał od 1947 r. słynnemu na Lubelszczyźnie komendantowi WiN , Hieronimowi Dekutowskiemu ,,Zaporze”.
Prowadził wojnę z Sowietami i siał postrach między rządzącymi w imieniu Kremla komunistami. ,,Na wojnie ludzie giną – powtarzał. – I nie da się tego uniknąć”. Bezwzględnie likwidował donosicieli i szczególnie gorliwych członków PPR czy reprezentantów lokalnej władzy. Podkreślał bowiem: ,,Niemożliwe jest tolerowanie draństwa! Zwłaszcza draństwa, które obleczone jest w szatę państwowej legalności i staje się ciężkim balastem dla otoczenia”. podobnie jak inni dowódcy podziemia niepodległościowego ,,Uskok” starał się bronić ludność przed samowolą władzy. Ze szczególną niechęcią patrzył na uzbrojone bojówki komunistyczne czyli ORMO. Jak pisał: ,,Nietrudno wyobrazić sobie, co się stanie ze złodzieja i pijaczyny, któremu dano broń do ręki i powiedziano: >>Jesteś władzą! Jesteś przedstawicielem Polski Ludowej<<”. ,,19 czerwca (1946 r.) rozprawiliśmy się z ORMO z Charlęża gm. Spiczyn. Zabitych zostało ośmiu >>bohaterów<< posiadających broń i od dłuższego czasu terroryzujących okolicę” czy ,,Nocą 14 września (1946 r.) zrobiliśmy obławę na najważniejszych asów czerwonego terroru w Niemcach. Pięciu z nich zostało zabitych- reszta zbiegła” – wspominał.
Najgłośniejszą akcją ,,Uskoka” było opanowanie Łęcznej, i to raz po razie: ,,Wspólnie z oddziałem (Leona Taraszkiewicza) ,,Jastrzębia” i ( Józefa Struga) ,,Ordona” dokonaliśmy w Łęcznej dwóch akcji oczyszczających, jedną 22 (października), a drugą 31 listopada (1946 r.), w (ich) wyniku rozbrojono posterunek MO i zlikwidowano jedenaście osób za szpiclowania i inne wybitnie szkodliwe wystąpienia”.
Broński nie wierzył w możliwość kompromisu z komunistami. Działania Stanisława Mikołajczyka  uważał za dowód naiwności: ,,Przegrał, bo uwierzył Anglikom, którzy łatwym sposobem chcieli się pozbyć zobowiązań w stosunku do Polski i namówili go, by jechał do kraju – zapisał w październiku 1947 r.. –Przegrał, bo walczyć o Polskę niezależną to znaczy walczyć z Sowietami. Czy Mikołajczyk tego nie widział?”.
Nie wierzył też zapewnieniom komunistycznych władz o ich dobrej woli. Nie złożył broni podczas amnestii ogłoszonej w 1947 r., po sfałszowanych wyborach. Pisał:,, W prasie roi się od wezwań, niejednokrotnie podpisanych przez autorytatywne dla nas jednostki- wezwań, które brzmią:>> Tak będzie lepiej dla Polski!<<. Wróg jest nieporównanie silniejszy i w walce łatwo zginąć można, ale czy znaczy to, że trzeba skwapliwie korzystać z rzucanych przez wroga ochłapów łaski? Łaski podstępnej? Zważajmy na to, by takie słowa jak: Polska, Polak, Honor, Wolność nie pozostały pustymi dźwiękami”.

CORAZ TRUDNIEJ WALCZYĆ

Rozbicie większości ugrupowań partyzanckich zimą z 1946 na 1947 r. oraz nasilający się terror skłoniły wielu zmęczonych leśnym życiem partyzantów do ujawnienia się w czasie ,,akcji amnestyjnej”. ,,Uskok” pozostał w konspiracji, co więcej, jesienią po wyjeździe ,,Zapory” – już w stopniu kapitana –objął komendę nad wszystkimi oddziałami WiN działającymi na północ od Lublina.
Realistycznie oceniając rzeczywistość, nie wierzył już w możliwość zbrojnego wywalczenia niepodległości. Obserwował sytuację międzynarodową i ze smutkiem konstatował: ,,Odnosi się przykre wrażenie, że Amerykanie i Anglicy jeszcze za mało znają Sowietów. Aby poznanie nie nastąpiło za późno”. ,,Tymczasem w Polsce coraz trudniej jest walczyć(…). Trzeba się ograniczyć do samej tylko kwestii przetrwania. A więc nic nie robić, tylko czekać jakichś zmian”- pisał w kwietniu 1948 r. Nie zamierzał się poddawać.
Podzielił swój oddział na mniejsze patrole- małej grupie łatwiej było się ukryć, łatwiej też mogła się wyżywić. Ruchliwe kilkuosobowe patrole wymykały się obławom, jednak ,,Uskok” musiał pogodzić się z coraz dłuższą listą ofiar- jego podwładni ginęli w zasadzkach lub wpadali w ręce NKWD i UB. Broński urządził się ze swoją kwaterą w niewidocznym, bo wykopanym pod klepiskiem stodoły schronie, w obejściu zaprzyjaźnionych gospodarzy. Na palcach jednej ręki mógł policzyć ludzi znających drogę do niego. Szczęśliwie uchodził polującym na niego ubowcom, ale coraz gorzej znosił liczniejsze ucieczki i wydłużające się okresy bezczynności. Chciał się bić, a nie ukrywać. Z początkiem 1949 r. zapisał w pamiętniku retoryczne pytania: ,, Czy istnieją jakieś granice dla bezdusznych i krwawych zapędów komunizmu? Na podbój świata wyrusza żądna krwi i władzy barbarzyńska hołota. Hołota zwycięża. Przeciwnicy legli. Dokoła morze krwi. Hołota uchwyciła władzę nad światem”.

OBŁAWA

Schwytanie ,,Uskoka” było traktowane przez lubelskie UB za sprawę najwyższej wagi. Bezpośrednie działania przeciw niemu prowadziła placówka w Lubartowie. Pętla wokół ostatniego dowódcy podziemnych sił zbrojnych w Lubelskiem się zacieśniała. W nocy z 2 na 3 kwietnia 1949 r. bezpieka była- w wyniku zdrady- o krok od ujęcia Brońskiego i dowódców podległych mu grup Stanisława Kuchcewicza (Kuchciewicza) ,,Wiktora” i Edwarda Taraszkiewicza ,,Żelaznego”.
,,Uskok”, ,,Wiktor” i ,,Żelazny” zostali otoczeni w kolonii Łuszczów, gdzie mieli się spotkać wszyscy dowódcy podlegli Brońskiemu, a więc także ,,Strzała” i Józef  Franczak ,,Laluś”. ,,Żelazny wspomina tamtą noc: ,,Zostaliśmy otoczeni o godzinie 4-tej rano przez batalion KBW i UB, którzy wyłamawszy drzwi weszli do budynku, który był murowany i piętrowy. Tutaj pierwszych z nich położyliśmy z broni, potem rzuciliśmy przez okna dookoła budynku 5 granatów i wyskoczyliśmy przez tylne okno. Tylko dzięki Opatrzności Bożej i ciemności nocnej udało nam się wycofać bez strat”.
Miesiąc później 1 maja 1949 r. Broński sięgnął ostatni raz po pamiętnik i zapisał: ,,Polska tonie w czerwonej powodzi… Toniemy, a nadzieja, której się chwytamy, jest przysłowiową brzytwą”.
Obławę na Brońskiego sprowadził jeden z najbardziej zaufanych towarzyszy broni – Franek Kasperek ,,Hardy”. Po ujawnieniu się w czasie ,, akcji amnestyjnej” 1947 r. został zwerbowany do współpracy pod ps. ,,Janek”. Świadom, że jednym z nielicznych znających miejsce pobytu ,,Uskoka” jest Zygmunt Libera ,,Babinicz”, zwabił go w zasadzkę. Po okrutnych torturach na lubelskim Zamku bezpieka wydarła z ,,Babinicza” tajemnicę. Wzięli go ze sobą do Dąbrówki, żeby wyciągnął ,,Uskoka” z kryjówki.
21 maja 1949 r. w miejscowości Dąbrówka ( dziś Nowogród) ,,Babinicz” stał wśród żołnierzy KBW przed bunkrem Brońskiego. Nogi spuchły mu od bicia i moczenia w lodowatej wodzie tak, że nie mógł się na nich utrzymać. Próbuje jeszcze raz: ,,Zdzichu, wyjdź! Tak będzie lepiej!” – przekonuje swego przyjaciela. ,,Chodź Zdzichu, inaczej cię zabiją”- woła jeszcze, ponaglany przez dowódcę obławy, por. Mieczysława Smagę. Z bunkra odpowiada im głucha cisza. Ubowcy nie bawiliby się tak długo z ,,Uskokiem”, gdyby nie rozkaz: ,,Dostarczyć żywego!”. W końcu decydują się zrobić podkop do kryjówki.
W wierszu ,,Niewolnictwo”- inspirowanym poematem ,,Maraton” Kornela Ujejskiego z 1845 r. – Broński pisał:

„a kto chce być wolnym
i prawe ma serce
niech walczy, niech cierpi
choćby w poniewierce
niech ducha krzepi
myślą o przyszłości
niech czoła nie zniży
w podłej służalczości”

Otoczony, bez możliwości ucieczki, ,,Uskok” nie zamierzał się poddać. Jak większość dowódców podziemia był zdania, że komunistyczny sąd nie ma prawa wydać na niego wyroku. To oni, żołnierze podziemia, reprezentowali Wolną Polskę i w jej imieniu zwalczali narzucony siłą reżim. Po dziesięciu latach walki,  21 maja 1949 r., rozerwał się w swoim bunkrze granatem.
Do dziś miejsce pochówku pozostaje nieznane.
5 marca 2008 r. został pośmiertnie odznaczony przez prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, odznaczenie odebrał Jego syn Pan Adam Broński.

P.S. "Pamiętnik" Brońskiego został wydany w Warszawie w 2004 roku pod redakcją Sławomira Poleszaka - link
Opracowanie:  Adela Bielecka

poniedziałek, 2 marca 2015

ZAPROSZENIE

Serdecznie zapraszamy 
na III edycję gry miejskiej 
"Żołnierze Wyklęci, Żołnierze Niezłomni", 
która odbędzie się dnia 24 marca 2015 roku w Lublinie.
Wpisuje się ona w lubelski program obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych.


Ze względów organizacyjnych, niezależnych od organizatorów, 
została ona przeniesiona z 26 na 24 marca 2015 roku.

Leszek Mroczkowski, Ostatni list do Matki






Opracowanie: mgr Adela Bielecka

Ostatni list do Matki
Leszek Mroczkowski


Piszę do Ciebie mamo,
Bo wiem, że klęcząc prosisz Boga
O syna i, o zmiłowanie
Bo wielka w sercu Twoim trwoga
Nie płacz mateczko, nie płacz proszę
Czas jest lekarstwem, co leczy rany
Bo za dni kilka przyjdzie pismo,
Że „ wyrok został wykonany „
Ja nie rozpaczam, choć się boję
A w sercu taka miłość płonie,
Więc klęczę u nóg Twoich Mamo,
Całując spracowane dłonie.


Nie płacz Mateczko,
Muszę przejść te siedem schodów do piwnicy
Nieść moje osiemnaście lat,
Aby nie wlekli mnie strażnicy.


Kocham cię Matuś
Słońce, wiatr i łopot żagli na jeziorze
I pierwszych pocałunków smak
I kiedy jest wzburzone morze!
Umierać jest mi strasznie żal,
Przysięgam na mą biedną duszę
Tak trudno przejść te siedem schodów
A przecież przejść je muszę!!!! 


Więc jeśli kiedyś WRÓCI POLSKA!
To niech się za nas ktoś upomni
Żegnaj Mateczko, muszę kończyć,
Klucz zgrzyta w zamku .........idą po mnie!!!



PRACE UCZNIÓW

I
We mgle

 Modlitwa partyzanta


Klasztor


Śmierć "Lalka"


Symboliczna mogiła

Opracowanie: mgr Adela Bielecka


niedziela, 1 marca 2015

TESTAMENT

I



CYTATY

„Tylu ludzi mogło zginąć. Lepiej, że ja jedna umrę. Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba.”
Danuta Siedzikówna „Inka”



„Ginę za to, co najgłębiej człowiek ukochać może – za sprawiedliwość, dobro i piękno na świecie. (…) Rozśpiewała się ma dusza i wyrywa do czynów dobrych i szlachetnych, a tu gasnąć jej trzeba.”
Stanisław Siwiec „Edmund”



„Dziś odchodzę na tamten świat. Taka wola Boga Najwyższego. Pogódźcie się z wolą Boską i ja się godzę. Żyjcie w zgodzie, pomagajcie sobie. Żegnam Was wszystkich. ściskam i całuję.”
Roman Szczurowski Szczur (Szumski)”Urban”,„Urszula”



„Odbiorą mi tylko życie, a to nie najważniejsze. Cieszę się, że będę zamordowany jako katolik za wiarę świętą, jako Polak za Polskę niepodległą i szczęśliwą. Jako człowiek za prawdę i sprawiedliwość. Gdybyś odnalazł moją mogiłę, to na niej możesz te słowa napisać.”
ppłk Łukasz Ciepliński „Pług”



„Co miało swój początek, będzie miało i swój koniec […]naszym hasłem Bóg i Ojczyzna i pod tym hasłem wytrwać musimy choćby nas to nie wiem ile kosztowało. […]Ja z Polski nie wyjadę, bo za bardzo ją kocham, tutaj się urodziłem, tutaj umrę albo legnę.”
Z listu por. Kazimierza Żebrowskiego „Bąka”
do żony przebywającej na Zachodzie



„Nic dla siebie, wszystko dla Ojczyzny”
Motto Anatola Radziwonika ''Olecha''



„Walczyliśmy o Orła, teraz - o koronę dla Niego, hasłem naszym Bóg, Ojczyzna, Honor”
„Sprawa złożenia broni: jako Polak i stary partyzant oświadczam: wytrwam do końca na swym stanowisku «Tak mi dopomóż Bóg». Zdrajcą nie byłem i nie będę.  Daremne wasze trudy, mozoły i najrozmaitsze podstępy.”
Fragment listu mjr. Józefa Kurasia "Ognia" do UB


"Zdrajcą nie byłem i dokumentu zdrady nie podpiszę. Jestem przygotowany na wszystko, nawet na śmierć! Jeśli padam na kolana to tylko przed Bogiem! Wiem, że stosujecie barbarzyńskie metody! Wszystko do czasu! Przemocą i kłamstwem nikt jeszcze nie osiągnął prawdziwej i trwałej władzy"
Fragment przesłuchania kpt. Stanisława Sojczyńskiego "Warszyca"



„Nie jesteśmy żadną bandą, tak jak nas nazywają zdrajcy i wyrodni synowie naszej ojczyzny. My jesteśmy z miast i wiosek polskich. My chcemy, by Polska była rządzona przez Polaków oddanych sprawie i wybranych przez cały Naród. Dlatego też wypowiedzieliśmy walkę na śmierć lub życie tym, którzy za pieniądze, ordery lub stanowiska z rąk sowieckich, mordują najlepszych Polaków”
Mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”



„Wszystkich Was przepraszam, że ściągnąłem nieszczęście na Was, Kochani. Wspomnijcie mnie czasem. Całuję Was mocno i ściskam. Wasz Ojciec, mąż i przyjaciel – Antek”.
Antoni Olechnowicz „Pohorecki”
  

 
„Starałem sie żyć tak, abym w godzinie śmierci mógł się raczej cieszyć niż lękać”
Rotmistrz Witold Pilecki



„Nie żałuję tego, co czyniłem. Moje czyny były zgodne z tym, o czym myślą miliony Polaków, tych Polaków, o których obecnym losie zadecydowały bagnety NKWD. Na śmierć pójdę chętnie. Cóż to jest zresztą śmierć?… Wierzę, że każda kropla krwi niewinnie przelanej zrodzi tysiące przeciwników i obróci się wam na zgubę.”
ks. Władysław Gurgacz



„Jeszcze przyjdzie zwycięstwo! Jeszcze Polska nie zginęła”
Mjr Hieronim Dekutowski Zapora


Ty! Najdroższy Synu!
Kreślę tych ostatnich parę słów i żegnam się, aż do zobaczenia się na tamtym świecie, bo za chwilę odchodzę do Boga. Jestem skazany na śmierć i wyrok za chwilę będzie wykonany. Bądź dobrym Polakiem. Kochaj Polskę. Bądź posłuszny starszym. Słuchaj swoich opiekunów i bądź posłuszny matce. Tyle, co mogę w tych parę słowach skreślić do Ciebie. Odchodzę w zaświaty. To, co pozostawiam na tym świecie najdroższego, to Polskę i Ciebie. Najdroższy. Przeproś matkę, [niech] mi ona daruje za wszystko. Całuję Was wszystkich już raz ostatni”
pisze tuż przed egzekucją Feliks Selmanowicz „Zagończyk”



„Moja Ukochana Wisiu!
Przepraszam Cię, że Ci tyle krzywdy wyrządziłem i złamałem Ci Twoje młode życie i Ciebie i nasze dzieci zostawiłem same w tak ciężkim życiu. Podziękuj Ojcu i bratu Frankowi za ich przyjazd do Warszawy i starania, jak i wszystkim, którzy Ci szli z pomocą czy pociechą.
Twój Władek”
 
Fragment listu Władysława Gałki z 13.XI.1949 r, 
pisany 2 tygodnie po otrzymaniu wyroku śmierci:



”a kto chce być wolnym
i prawe ma serce
niech walczy, niech cierpi
choćby w poniewierce
niech ducha krzepi
myślą o przyszłości
niech czoła nie zniży
w podłej służalczości”
Kpt. Zdzisław Broński „Uskok”



„Polska tonie w czerwonej powodzi… Istnieje przysłowie, że tonący brzytwy się chwyta, jakże ono obecnie pasuje do wielu Polaków! Toniemy – a nadzieja, której się chwytamy – pozostaje niestety tylko przysłowiową brzytwą”.
Kpt Zdzisław Broński „Uskok” Pamiętnik 1 V 1949r.






Las Makoszki 
Kpt. Zdzisław Broński „Uskok"
Leon Taraszkiewicz „Żelazny”

Szumi wicher w las Makoszki
nad wierzchami starych drzew
w dole partyzancki obóz
skąd ulata smętny śpiew
Śpiew ten to słowa tęsknoty
za rodziną, domem swym
który każdy z nas opuścił
w tym okrutnym czasie złym
Ty piosenko ma jedyna
razem z wichrem - niby ptak
uleć - do kochanej matki
zanieś życia mego znak
Powiedz dla niej tylko tyle
parę prostych, krótkich słów
że jej syn - polski partyzant
wesół żywy jest i zdrów
A dziewczynie czarnookiej
która czeka, tęskni, śni
powiedz, że tu pod tym drzewem
serce moje do niej drży
Resorciakom, komunistom
rzuć te słowa prosto w twarz:
że szlak boju poprzez lasy
do zwycięstwa wiedzie nas!



Za trzydzieści srebrników sprzedani
Andrzej Kołakowski

Za trzydzieści srebrników sprzedani
Jedni będą ich zwać bandytami
Inni będą w nich widzieć rycerzy
Za trzydzieści srebrników sprzedanych
Któż w historię ich dzisiaj uwierzy
Kto im odda należne honory,
Kto im pomnik w pamięci zbuduje
Kto postawi ich dzieciom, za wzory
A kto pamięć w gazecie opluje
Wywlekali ich z celi nad ranem
Szarzy ludzie bez nazwisk i twarzy
Wywlekali z nich duszę odbierali im życie
Lecz nie można odebrać im marzeń
A marzyli, że kiedyś się stanie
Będzie Polska po Lwów i po Wilno
I rzucali swe życie na szaniec
Bo do celu tak było im pilno
Zanim okrzyk się spotkał ze strzałem
Zanim kula się w piersi zaryła
Jak modlitwę ostatnią szeptali,
Że nie zginie, że będzie wciąż żyła
Zostawili swym wnukom testament
Krwią pisany na murze kamiennym
Żeby stali gdy wszyscy upadną
By świecili gdy stanie się ciemność
Zdrajcy będą ich zwać bandytami
My musimy w nich widzieć rycerzy.



Marsz »Zaporczyków«

Maszerują cicho niby cienie,
Poprzez lasy, góry i pola.
Niejednemu wyrwie się westchnienie,
Idą naprzód – taka ich dola.

I idą wciąż naprzód, bo taki ich los,
I ani żal, ani tęsknota,
Z tej drogi zawrócić nie zdoła ich nic,
Bo to jest „Zapory” piechota.

A gdy księżyc wyjdzie spoza chmury
I nastanie cicha, piękna noc,
To leśnej piechoty ciągną sznury,
Widać wtedy siłę ich i moc.

Choć twardą im była germańska dłoń,
Do boju ich parła ochota.
I zawsze zwycięstwo musiało ich być,
Bo to jest „Zapory” piechota.

Teraz za drugiego okupanta,
Jeszcze nam nie oschła jedna krew.
Po zdradziecku sięga nam do gardła
Na tajgi Sybiru chce nas wieźć.
Pomylił się Stalin, pomylił się kat,
A z nim ta zdziczała hołota.
Za Zamek, za Katyń, za Sybir, za krew
Zapłaci „Zapory” piechota.



INKA (1928 - 1946) - PISANE TEJ NOCY
Barbara Postawa

To przecież nastolatka tylko.
Śmieszny kołnierzyk przy sukience.
Jeszcze bawiła się przed chwilką,
Włosy spinała tak naprędce.
A tu przysięga - słowa wielkie!
I ona przy nich całkiem tycia:
"W obliczu Boga walczyć będzie
Aż do ofiary swego życia"
Już tatuś z mamą dali przykład
I czy jest wierna - patrzą z nieba.
Śmierć czasem to powinność zwykła,
Więc się zachowa tak, jak trzeba... 
Jak to jest - zabić nastolatkę?
Blask zgasić w oczach, zamknąć usta?
Przerwać marzenia, co ukradkiem
Snuły się nawet w celi pustej? 
Ktoś wydał wyrok i żył dalej.
Ktoś milczał - nie wydobył głosu.
Ktoś prawdy nie chce słuchać wcale.
Ktoś ma awersję do patosu... 
Lecz to zdarzyło się pod słońcem!
Umarła pięknie jak natchniona!
Na krzyżu Chrystus konający
Otworzył Ince swe ramiona.